Ekologia | Samorząd | Administracja | Prawo | Finanse
Wielkość czcionki: a A

26.08.2010Ropożerne superbakterie ratunkiem dla Zatoki Meksykańskiej

Gdy w grę wchodzi usuwanie skażenia ropą naftową, specjalistyczne statki, aparatura i tysiące kilometrów zapór pływających nie mogą się równać z drobnoustrojami. Mikroorganizmy zamieszkujące Zatokę Meksykańską są tak naprawdę jedyną skuteczną bronią w walce z wyciekiem z Deepwater Horizon. Naukowcy, którzy badają ich oczyszczającą działalność, obawiają się jednak, że wyrządzi ona także poważne szkody morskim ekosystemom.

Opinia, że naturalnie występujące drobnoustroje sprawdzają się w usuwaniu plam ropy lepiej niż człowiek z całą swoją techniką, może dziwić – wszak inżynierowie genetyczni już od dziesięcioleci wychwalali zalety wytworzenia ropożernych superbakterii, a pierwszy patent na organizm zmodyfikowany genetycznie dotyczy właśnie drobnoustroju rozkładającego węglowodory. Mikrobiolog morza Jay Grimes z University of Southern Mississippi twierdzi jednak, że tego rodzaju mikroorganizmy „z reguły nie są skuteczne”.

Przeprojektowane bakterie nie sprawdzają się po części dlatego, że żaden pojedynczy organizm – bez względu na to, jak zostałby usprawniony – nie może się równać ze społecznością wielu rozmaitych istot o zróżnicowanych preferencjach i możliwościach pochłaniania węglowodorów. W „każdym oceanie, na który spojrzymy, od Antarktydy po Arktykę, znajdują się bakterie degradujące ropę – zapewnia mikrobiolog Ronald M. Atlas z University of Louisville, który ocenił genetycznie zmodyfikowane drobnoustroje i inne strategie oczyszczania środowiska po katastrofie tankowca „Exxon Valdez”. – Ropa naftowa zawiera tysiące związków. Ma złożony skład – podobnie jak społeczności w istot, które się nią żywią. Nawet superorganizm nie wygra konkurencji z taką spółką, dobrze przystosowaną do konkretnego środowiska”.

Skoro nie da się ich pobić, dlaczego by nie połączyć sił? Teoretycznie możliwe byłoby nakłonienie tych drobnoustrojów do cięższej pracy za pomocą nawozów – dostarczając żelaza, azotu i fosforu. Dzięki takiemu postępowaniu udało się zwiększyć aktywność mikroorganizmów w osadzie wzdłuż linii brzegowej Alaski po wycieku z „Exxon Valdez”. Jak wspomina Atlas: „tempo biodegradacji wzrosło od trzech do pięciu razy.”


Autor: Anna Maria Guziewska



Najnowsze artykuły w tej kategorii

Według Instytutu na rzecz Ekorozwoju ekorozwój to strategia osiągania godnego życia w ramach tego, co jest fizycznie i biologicznie możliwe. Podstawą...
Naukowcy z Kanady wyjaśnili mechanizm odpowiedzialny za opadanie igieł z choinki. Dzięki temu będzie można dwukrotnie przedłużyć jej trwałość –...
Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami, ale dopóki jeszcze nie pochłonęło nas szykowanie wigilijnych potraw, pomyślmy o dekoracjach, dzięki...