Jedni segregują inny w ogóle. Inni
segregowali, ale przestali bo nie warto.
Dodatkowo niedopracowany system,
złe prawo, brak konsekwencji – nic nowego.
A góra odpadów rośnie sobie
proporcjonalnie do naszych potrzeb konsumpcyjnych, które rosną sobie w coraz to
szybszym tempie.
Udajemy, że chronimy środowisko,
jednak tylko nieliczni podejmują szczerą inicjatywę z przekonaniem że czemuś to
służy – dobre i to – od kogoś trzeba zacząć!
Co z konsekwencjami niesegregacji?
Czy ktoś z nas się zastanawia co
się dzieje tonami śmieci? Jak to rzeczywiście wygląda?
Zdaniem ekspertów dane te są alarmujące. W naszym kraju nie
tylko sukcesywnie powiększa się bomba ekologiczna, ale i występuje porażające
marnotrawstwo energii i surowców wtórnych zawartych w odpadach.
Nieciekawa
rzeczywistośćKary sięgające ponad 200 tyś. euro dziennie to koszt jaki
Polska będzie musiała zapłacić za niedostosowanie się do regulacji prawnych
dotyczących ograniczenia ilości odpadów składowanych.
Polska znajduje się obecnie na szarym końcu wśród
wszystkich krajów Unii Europejskiej pod względem gospodarki odpadami
komunalnymi. Składujemy nie tylko najwięcej śmieci na wysypiskach, ale
dodatkowo możemy się pochwalić najniższym poziomem odzyskanej z nich energii.
Zgodnie ze statystykami przeciętny Polak wytwarza w ciągu
roku 300-500 kg
śmieci, co w skali kraju daje łącznie ok. 10-11 mln ton. Zdecydowana większość
odpadów trafia po prostu na wysypiska ( są to tylko dane statystyczne które nie
uwzględniają dzikich wysypisk czy
odpadów porzucanych np. w lesie).
Nasz system selektywnej zbiórki
kuleje. Dlaczego? Powodów jest wiele. Po
pierwsze segregacja i recykling to mało opłacalny biznes, Po drugie
biurokracja. A po kolejne panuje ogólny brak
świadomości wśród społeczeństwa. W biegu dnia codziennego mało kto zastanawia
się nad skutkami niepodejmowania działań w kierunku ochrony środowiska.
Zawsze znajdzie się sposób na obejście prawa
Problemy widać na każdym etapie
zbierania, segregacji i przetwarzania śmieci. Oczywiście oficjalnie
istnieje rządowy program budowy licznych instalacji do segregacji
i utylizacji odpadów. Cóż z tego, skoro działający na tym rynku
przedsiębiorcy nie wierzą, że po wejściu na rynek i zainwestowaniu sporych
pieniędzy w finale będą odnotowywać zyski. Na chwile obecną najbardziej
dochodowe jest wywożenie nieposegregowanych śmieci na wysypiska. Brak
konsekwencji i ciągłości w realizacji planów rządowych to źródło problemu.
Przez ostatnie lata przepisy
regulujące gospodarkę zmieniały się wielokrotnie. Podniesiono koszty za wywóz odpadów
na wysypiska ponad 100%. Łudzono się, że zwiększenie opłat wpłynie na zmianę
zachowań obywateli. Stało się jednak zupełnie odwrotnie. Nie dość że ilość nieposegregowanych
śmieci w zasadzie nie zmalał to pojawiła się za to kolejna okazja do
nadużyć. Znaczna część domowych odpadów najzwyczajniej zaczęła trafiać do lasów
tudzież dzikich zaułków.
Nie możemy sobie pozwolić na
akceptowanie takiego stanu rzeczy. W przyszłym roku unijni inspektorzy
ochrony środowiska na poważnie zaczną egzekwować od nas prawo. Należy podjąć
radykalne kroki i one muszą być skuteczne.
Za beznadziejny wręcz stan
gospodarki odpadami w Polsce eksperci winią obowiązujące przepisy.
Należy stworzyć taki system
finansowo - prawny, który ukierunkowany byłby na tworzenie i rozwój nowoczesnej
gospodarki odpadami komunalnymi. Bariery biurokratyczne oraz brak mechanizmów
prawnych stymulujących tą dziedzinę gospodarki z pewnością nie pomaga w walce z górą śmieci. Ponadto, bezpośrednio odpowiedzialne za gospodarkę odpadami
samorządy, były dotychczas w małym stopniu zainteresowane inwestycjami w metody
faktycznego unieszkodliwiania odpadów. Wynika to przede wszystkim z braku
świadomości korzyści zastosowania nowoczesnych technik.
Brak świadomości dotyka nie tylko samorządy, ale każdego z nas.
W Polsce odpady wciąż traktowane
są jako zbędny czynnik, którego trzeba się jak najszybciej pozbyć.
Mało kto zdaję sobie sprawę z istnienia nowoczesnych metod, które po pierwsze pozwalają pozbyć się
negatywnego wpływu odpadów na środowisko, a po drugie pozwalają czerpać z nich
zyski.
Zarobić na śmieciach – naprawdę możliwe.Odpady zawierają znaczną ilość
energii, którą można odzyskać w postaci energii i jej nośników czyli paliw
stałych, płynnych czy gazu. Taką energię można przerabiać i wykorzystywać do
ogrzewania mieszkań czy energię elektryczną. Nowe technologie w stosunku do
składowania odpadów są ekonomiczniejsze co przekłada się na obniżenie kosztów
wywozu śmieci, które regularnie ponosimy.
W Polsce produkowanych jest ok. 10
mln. t niesegregowanych odpadów komunalnych, przy czym w grupie odpadów
zmieszanych dominuje frakcja biodegradowalna (ponad pięćdziesiąt procent).
Ponadto znacząca ilość odpadów zielonych z ogrodów i parków, a także odpady z targowisk również deponowane są na składowiskach. Biodegradacja, a więc rozkład
tych odpadów odbywa się na składowiskach, a jednym z produktów tego rozkładu
jest metan – gaz o właściwościach palnych, który można wykorzystać do produkcji
energii.
Bezproduktywne uwalnianie biometanu do atmosfery na składowiskach odpadów to
nie tylko strata energii, ale też negatywny wpływ na środowisko, ponadto
stwarza określone zagrożenia: wybuchowe, samozapłonu składowisk, zanieczyszczenia
wód gruntowych, emisji odorów. Jednak pozyskanie biometanu z odpadów obarczone
jest wieloma ograniczeniami organizacyjnymi i technologicznymi.
Prawo prawem, brak
alternatyw, pomysłów czy kompletny brak odpowiedzialności to drugie, ale co z mieszkańcami,
którzy chętnie podejmują wyzwania segregując wszelkie możliwe odpady, a w
zamian dostają naoczny dowód na to że nie warto.
Cierpliwe
segregujemy wszystkie śmieci i znosimy do odpowiednich kontenerów. Jedni
segregują z przyczyn ekonomicznych – oszczędności, inni uważają że ekologicznie
znaczy modnie. Zatrważający staje się moment w którym podjeżdża śmieciarka i ładuje
wszystko do jednej śmieciarki poczym odjeżdża jak gdyby nigdy nic.
Motywuje
zdeterminowanych czy zniechęca? – odpowiedź banalna.
Reasumując znowu źle, znowu niedobrze, i znowu na szarym końcu. Tylko jak długo jeszcze?