
Phoca vitulina, czyli foka pospolita używa swych wąsów jak sonaru. Dopóki nie namierzy odpowiedniej ofiary swym „czujnikiem” nie zabiera się do polowania. Taka umiejętność pozwala przetrwać gatunkowi najtrudniejsze okresy roku.
Dzięki wibrysom foka wyczuwa ślad, pozostawiany przez rybę nawet w wzburzonej wodzie. Głośno się zrobiło o tym dzięki doświadczeniu niemieckiego naukowca dr Wolfa Hankego i jego współpracowników z Universitat Rostock. Foka z zawiązanymi oczami i ze słuchawkami na uszach podążała za miniaturową łodzią podwodną odległą nawet o 40 m. Hydrodynamiczny ślad przedmiotu napędzanego mechanicznie różni się od pozostawianego przez płetwy ryby. Dlatego przed kolejnym doświadczeniem foka przeszła dwumiesięczny trening, podczas którego nagradzano ją za wynurzenie głowy i wskazanie kierunku, w którym zmierzała gumowa płetwa poruszana przez członka naukowej ekipy. Foka po treningu potrafiła z 90-procentową precyzją, po 5 sekundach wskazać kierunek oddalenia się ryby.
Zadziwia najbardziej fakt, że drapieżnik jest w stanie nawet po krótkim czasie, podążać za ofiarą, gdy ta może być odległa nawet o setki metrów.