Zwiększanie ilości terenów zielonych w miastach i powiększanie
obszarów zajmowanych przez rzeki i zbiorniki wodne to - zdaniem
architekta krajobrazu Mirosława Sztuki - najlepsze metody zapobiegania
powodziom w miastach. Mówił o tym w czwartek, 24 czerwca w Warszawie. "Największym problemem związanym z kwestiami retencji wody w miastach jest ich zurbanizowanie, które przyczynia się do spływania wody
deszczowej z ulic bezpośrednio do rzek. Przyczynia się to do
nadmiernego podnoszenia się poziomu wody w zbiornikach naturalnych i uniemożliwia jej ponowne wykorzystanie, co jest szczególnie niekorzystne
w sytuacji, kiedy - mimo występujących ostatnio powodzi - w Polsce mamy
do czynienia z deficytem wody" - powiedział Sztuka podczas konferencji
prasowej.
Do najlepszych metod przeciwdziałania takiej sytuacji
w miastach zaliczył przede wszystkich tworzenie zielonych terenów
bioretencyjnych przy ulicach i drogach.
"Rośliny sadzone w sąsiedztwie
ulic lub pomiędzy pasami ruchu, same absorbują część wody, a resztą
przefiltrowują, co pozwala na jej ponowne wykorzystanie na przykład w celach sanitarnych. Podobną funkcję pełnią także parki bioretencyjne,
oferujące również mieszkańcom zielone tereny rekreacyjne oraz tzw.
zielone dachy, które obsadzone roślinnością zapobiegają spływaniu części
wody i umożliwiają jej odparowanie" - opowiadał architekt krajobrazu.
Drugim
problemem, który zdaniem Sztuki powinien zostać rozwiązany, jest
zwiększanie obszarów zajmowanych przez rzeki i zbiorniki wodne w sąsiedztwie miast.
"Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby tu
przesuwanie wałów powodziowych, dobudowywanie nowych kanałów i pogłębianie już istniejących. Także odtwarzanie naturalnych terenów
zielonych przy brzegach rzek, w tym również obszarów bagiennych, może
stanowić naturalną ochronę przeciwpowodziową" - podkreślił Sztuka. Zwrócił
również uwagę na ważną funkcję funkcjonujących w miastach terenów
zielonych zagospodarowywanych przez mieszkańców.
"W wielu miastach Azji
czy Ameryki popularne są obecnie tzw. farmy miejskie, czyli rodzaj
miejskich gospodarstw rolnych, gdzie możliwe są różnego typu uprawy.
Sądzę, że warto byśmy docenili rolę ogródków działkowych w miastach,
które w pewnym stopniu mogą być naszym wariantem +ubran farms+.
Generalnie im więcej terenów zielonych w miastach, tym lepiej zapobiega
to ewentualnym powodziom" - podsumował architekt krajobrazu.
PAP
Najnowsze artykuły w tej kategorii
Ponad 5000 starych drzew, głównie klonów, lip, jesionów, kasztanowców, jaworów i sosen, porasta liczący około 85 ha inowrocławski Park Solankowy. Z...
Niedawno sto procent uczniów Zespołu Szkół w wiejskiej gminie Trzyciąż nie zdało egzaminu maturalnego, chociaż średnia ogólnopolska to 25 proc....
Podsumowanie roku 2010 wykazało, że o 10% w porównaniu z poprzednim rokiem, wzrosły wydatki gmin, powiatów, województw, miast na promocję. Obecny rok...