
Osoby zakładające działalność gospodarczą w Warszawie skarżą się na urzędy, że te niedostatecznie chronią informacje lub handlują danymi. Czy słusznie?
Przedsiębiorcy nie mogą się nadziwić jak dochodzi do paradoksalnej sytuacji, gdy zanim odbiorą nadany im numer ewidencyjny działalności gospodarczej w skrzynce pocztowej odnajdują stosy reklam z banków, czy biur rachunkowych. Oceniają fakt ujawniania tego typu danych przez urzędy dzielnic jako karygodne. Jak to się jednak dzieje, że dane udostępniane są osobom trzecim? I czy rzeczywiście odpowiedzialność ponoszą urzędnicy?
– Faktycznie, mamy z tym problem – mówi Urszula Majewska, rzeczniczka Śródmieścia, dzielnicy Warszawy - Dostajemy telefony z pytaniami, jak to się dzieje, że dane osobowe trafiają do firm. Padają nawet oskarżenia o sprzedaż informacji. Jednak, jak się okazuję dane osobiste są ujawniane, ale w zupełnie inny sposób niż sądzą przedsiębiorcy. Prowadzona przez Ratusz elektroniczna Ewidencja Działalności Gospodarczej na stronie internetowej urzędu miasta jest zgodna z wymogiem prawnym obowiązującej od 2009 roku znowelizowanej ustawy o działalności gospodarczej.
Stawia wymóg jawności – przypomina Urszula Majewska. - Informacje trzeba przesłać do systemu najpóźniej dzień po przyjęciu wniosku od przedsiębiorcy. Urząd nie przekazuje natomiast informacji w celach komercyjnych, nawet nie ujawniamy, ile firm w jakim okresie się rejestruje. Źródłem cennych informacji jest tu elektroniczna wyszukiwarka przedsiębiorców, w założeniu umożliwiająca pozyskiwaniu nowych klientów. Żeby jednak informację na temat przedsiębiorcy uzyskać należy znać nazwę firmy, nazwisko i adres lub śledzić numerację wcześniejszych oraz kolejnych wpisów. Przyznać należy, że firmy są niezwykle aktywne w pozyskiwaniu tych informacji.