Mieszkańcy nie chcą straży, mają zaufanie do policji.
Strażnicy gminni chyba nie znaleźli akceptacji społeczeństwa – uważa
Małgorzata Orłowska-Masternak, wójt Łagowa (świętokrzyskie), jednej z gmin, w której likwiduje się straż gminną.
Wkrótce w gminie przestanie funkcjonować straż gminna. Dlaczego?-
To przede wszystkim inicjatywa mieszkańców, którzy byli niezadowoleni z działań straży. Ich zdaniem nie spełniała ona swoich zadań. Poprosili
więc o likwidację.
Jakie konkretnie zarzuty mieli mieszkańcy?-
Główny argument dotyczył tego, że straż nie zapewnia bezpieczeństwa, a jej działalność nie jest ukierunkowana na pomoc mieszkańcom. Takie były
opinie.
Jaka część mieszkańców opowiedziała się przeciwko straży? Jak to wyglądało?-
Taki wniosek zgłoszono na zebraniach wiejskich. Podczas głosowań
opowiedziała się za nim przeważająca część mieszkańców, bo ponad 90
proc. Wskazało to radnym z poszczególnych okręgów, jak mają postąpić.
Radni, występując w imieniu społeczeństwa, w większości zgodzili się ze
zdaniem łagowian i podjęli uchwałę o likwidacji jednostki.
Czy w gminie jest monitoring?-
Tak, mamy monitoring m.in. na obiektach, które są naszą własnością,
zajmuje się nim profesjonalna firma. Obecnie jest on poszerzany,
zakładany będzie w rynku i na targowisku. Planujemy także modernizację
oświetlenia. Niewykluczone, że latarnie będą dłużej świeciły. Wszystko
będziemy oczywiście konsultować z mieszkańcami, pytać, jakie problemy
się pojawią.
Kto teraz będzie pilnował porządku w gminie?-
Sądzę, że damy sobie radę. Będziemy prosić policję o wzmożone patrole w miejscach mniej bezpiecznych. W straży gminnej od kilku lat pracowało
trzech strażników oraz pani zatrudniona w biurze. Obecnie jest dwóch
strażników, a jeden z nich przebywa na dłuższym zwolnieniu lekarskim.
Pracuje więc tylko jeden.
l tak dwóch strażników nie byłoby w stanie tak naprawdę interweniować, jeśli doszłoby do sytuacji
konfliktowych, zagrażających bezpieczeństwu. Mieli jednozmianowy system
pracy, nie było możliwe, żeby działali w dzień i w nocy. Teraz, kiedy
jest tylko jeden strażnik, nie może nawet wyjść na patrol…
Mamy w gminie jednostkę straży pożarnej, która jest w systemie ratownictwa
drogowego. Strażacy też w niektórych sytuacjach nam pomagają. Wspierają
np. przy miejskich imprezach. Chociaż w naszej gminie rzadko dochodzi do
groźnych sytuacji.
Jak do tej pory wyglądała w gminie współpraca z policją?-
Na terenie gminy są patrole policji, ale jednostka ma w swoim zasięgu
działania także sąsiednie gminy . Sygnały, jakie otrzymywaliśmy dawały
nam do zrozumienia, że patrole będą u nas rzadsze. Myślę, że teraz,
kiedy straży nie będzie, policja zwróci na naszą gminę większą uwagę.
Zwłaszcza, że na naszym terenie jest posterunek.
Władze gminy zgodziły się z mieszkańcami, że straż nie była potrzebna?-
W momencie powołania straży gminnej, w protokole określone zostało, że
jeżeli nie spełni ona oczekiwań społeczeństwa, będzie podjęta uchwała o likwidacji. W tej chwili liczne wnioski mieszkańców spowodowały, że do
tego właśnie doszło.
Pensje strażników były finansowane z budżetu gminy? Będzie to jakaś oszczędność dla gminy?-
Tak, bo jest to jednostka, na którą przeznaczaliśmy środki własne.
Oszczędność pewna będzie, bo dotychczas były to cztery etaty. Jednak
bezpieczeństwa nie jesteśmy w stanie wycenić żadną kwotą. Jeżeli
społeczeństwo byłoby zadowolone i widziało efekty pracy straży, jej
utrzymanie byłoby faktycznie uzasadnione. Ostatnio jeden z mieszkańców
określił, że straż gminna pociąga za sobą koszty, a efektów nie ma
żadnych. Czyli społeczeństwo to zauważa, a my jako samorząd nie możemy
działać wbrew jego woli. Środki muszą być wydawane racjonalnie.
Może mieszkańcy mają jakieś swoje pomysły na to, żeby bezpieczeństwo na terenie gminy wzmocnić?-
Zazwyczaj uważają, że bezpieczeństwo powinna wzmocnić policja.
Mieszkańcy mają zaufanie do policji, a do straży gminnej nie. Trudno mi
powiedzieć, dlaczego tak jest. Inny szacunek jest do policjantów, niż do
strażników gminnych. Strażnicy nie znaleźli akceptacji społeczeństwa.
Czy gmina posiada fotoradar?- Tak, mamy fotoradar, jest to urządzenie gminne, a dotychczas zajmowała się nim właśnie straż gminna.
Kto teraz będzie się nim zajmował?- Takiej działalności nie będziemy już prowadzić. Fotoradar zostanie zlikwidowany.
Nie będzie to zgubne dla sytuacji na drogach w gminie?-
Centrum naszej gminy jest usytuowane na skrzyżowaniu drogi wojewódzkiej
i krajowej. Jeśli chodzi o prędkość, ma o to zadbać policja. Są u nas
kopalnie, więc szczególny nacisk powinien być na prędkość skierowany.
Oczywiście zarządcy dróg muszą jakieś rozwiązania, poprawiające
bezpieczeństwo na tych drogach, znaleźć.
Czy gmina ma jakieś pomysły?-
Poruszana jest kwestia budowy ronda na skrzyżowaniu, opracowana jest
już koncepcja i odbywają się spotkania w tej sprawie. Nasi radni również
wypowiadali się w sprawie ronda, część z nich była za jego budową jak
najszybciej. Jednak chyba prace rozpoczną się dopiero wiosną.
Wpływy z fotoradaru trafiały do budżetu gminy. Czy to były duże kwoty, czy budżet gminy na likwidacji aparatu straci?-
Nie, kwoty te nie były wyższe, niż utrzymanie jednostki. Nie może być
to sposób na kompletowanie budżetu - nie powinno się fotoradaru
traktować jako narzędzia do zarabiania pieniędzy. Podejrzewam, że
niekoniecznie są dobre opinie o takim sposobie wykorzystywania
fotoradarów przez gminy.
A czy Pani zdaniem straż jest potrzebna?-
Ja tę sytuację zastałam, trudno mi powiedzieć, jakie zadania były
wcześniej stawiane przed strażnikami. Jako pracowników, oceniam
strażników gminnych bardzo dobrze. Trudno mi powiedzieć, dlaczego ich
praca została tak źle oceniona, że nie są w stanie wypracować sobie
dobrej opinii. Zapewne wpłynęło na to wiele czynników.
Ostatnio często słychać, że w kolejnych gminach likwidowana jest straż miejska, czy gminna. Jak Pani myśli, dlaczego?-
Mieszkańcy nie chcą straży. Jeżeli samorządy widzą, że dadzą sobie bez
straży radę i nie jest ona niezbędna do funkcjonowania gminy, taką
uchwałę – zgodnie z oczekiwaniem społeczeństwa - podejmują.
Dziękuję za rozmowę.
Źródło: PAP Samorząd