Gminy nie będą już płacić za oświetlenie dróg krajowych
przebiegających przez ich teren. - To rewolucyjna zmiana – komentuje
nowy projekt prawa energetycznego Eugeniusz Gołembiewski, burmistrz
Kowala.Do konsultacji społecznych trafił projekt ustawy
Prawo energetyczne, który, zdaniem ministerstwa gospodarki, zakończy
trwający od wielu lat spór gmin z przedsiębiorstwami energetycznymi
dotyczący finansowania oświetlenia.
Obecnie największe problemy
mają niewielkie gminy, które muszą płacić za oświetlenie dróg krajowych
przebiegających przez ich teren. Rachunki idą rocznie w setki tysięcy
złotych. Według wyliczeń „Porozumienia Ciechocińskiego” walczącego o zmianę prawa energetycznego, koszt oświetlenia obwodnic krajowych w skali Polski to ok. 20 - 30 mln zł.
Z kolei sejmowa komisja
„Przyjazne Państwo” policzyła, że obowiązujące regulacje w kwestii
oświetlenia ulic kosztują rocznie gminy blisko 680 mln zł. Tylko na
braku możliwości wymiany oświetlenia na energooszczędne samorządy tracą
ponad 362 mln zł. Kolejne 104 mln kosztuje brak możliwości zmiany
sprzedawcy energii elektrycznej.
Według projektowanej ustawy
teraz gminy będą płacić tylko za oświetlenie tych ulic, placów i dróg,
które mają charakter publiczny i znajdują się na terenie gminy.
Dodatkowo, drogi będą musiały mieć charakter gminny, powiatowy lub
wojewódzki, aby planowanie oświetlenia i jego finansowanie zaliczyć do
zadań własnych gminy.
Zgodnie z projektem finansowanie
oświetlenia będzie oznaczało finansowanie kosztów energii elektrycznej
pobranej przez punkty świetlne oraz koszty ich budowy i utrzymania.
Z
nowych rozwiązań zadowolony jest burmistrz Kowala i przewodniczący
Porowumienia Ciechocińskiego Eugeniusz Gołembiewski. - Jeśli potwierdzi
się to, że z katalogu dróg oświetlanych przez gminy wyjęte zostaną drogi
krajowe to będzie to dla gmin rewolucyjna zmiana. Będzie to duże
zwycięstwo – komentuje.
Burmistrz wylicza, że 40 proc. kosztów
oświetlenia w jego gminie przypada na lampy przy obwodnicy. Jego zdaniem
z podobnymi problemami borykają się dziesiątki miasteczek i małych
gmin w całej Polsce. – Dla nich rachunki rzędu 200-300 tys. zł rocznie
to bardzo dużo – podkreśla.
W ustawie po raz pierwszy
zdefiniowano także punkt świetlny. Według projektu będzie to kompletna
oprawa oświetleniowa, obejmująca urządzenia służące do rozsyłania,
filtrowania lub przekształcania światła wysyłanego przez źródło światła,
zawierająca elementy niezbędne do mocowania i ochrony źródła światła
oraz do przyłączania go do obwodu zasilającego.
Jeżeli punkt
świetlny będzie własnością gminy wtedy ona będzie ponosić koszty
związane z ich budową i utrzymaniem. Jeżeli natomiast właścicielem
będzie przedsiębiorstwo energetyczne, wówczas to ono (posiadające
zawartą z gminą odpowiednią umowę na podstawie prawa zamówień
publicznych) przedstawi gminie wykaz kosztów związanych z utrzymaniem
punktów świetlnych oraz kosztów energii elektrycznej pobranej przez te
punkty.
Nowa definicja budzi mieszane uczucia burmistrza Kowala. -
Do tej pory nie było takiej definicji, więc dobrze, że ona jest.
Natomiast według mnie stanowi ona ukłon wobec spółek energetycznych,
które będą miały podstawę prawną dla roszczeń finansowych za konserwację
ich urządzeń – ocenia Gołembiewski.
Burmistrz ubolwewa, że w nowej ustawie zabrakło rozwiązań umożliwiających gminom nieskrępowaną
organizację przetargów na zakup energii dostarczanej także do urządzeń
będących własnością spółek energetycznych.
Źródło: PAP Samorząd